Jednorazowe e-papierosy: państwo bez danych, rosną odpady, uzależnienie dzieci i ryzyko.
MKiŚ nie planuje opłaty i odkłada działania na później
W czwartek, 22 stycznia 2026 r., odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Uzależnieniom poświęcone jednorazowym e papierosom jako równoczesnemu problemowi zdrowia publicznego oraz szybko rosnącemu strumieniowi elektroodpadów z bateriami litowo jonowymi. Posłanka Iwona Niemczyk otworzyła spotkanie, zapowiadając rozmowę o konkretach po stronie państwa, w tym o narzędziach środowiskowych i egzekucji obowiązków odbioru w punktach sprzedaży.
Już na starcie posiedzenia wybrzmiało, że najczęściej przywoływane dziś ścieżki nie domykają problemu. Projekt zakazu po stronie zdrowia (UD213) nie daje szybkiego i pewnego rozwiązania, ponieważ jest projektem wielowątkowym, wymaga przejścia pełnej procedury legislacyjnej wraz z uzgodnieniami i notyfikacją, a dziś brak publicznego projektu i harmonogramu wejścia w życie. Z kolei unijne rozporządzenie bateryjne (Rozporządzenie (UE) 2023/1542) porządkuje zasady dotyczące baterii, ale nie rozwiązuje kwestii masowej sprzedaży jednorazowych urządzeń, realnego odbioru w sklepach, sprawozdawczości i egzekucji, czyli mechanizmów potrzebnych „tu i teraz”.
Stanowisko MKiŚ: kluczowy zakaz z MZ, opłaty nie będzie, danych brak
Przedstawiciel Ministerstwa Klimatu i Środowiska, Maciej Białek, zastępca dyrektora Departamentu Gospodarki Odpadami, wskazywał, że resort wiąże rozstrzygnięcie przede wszystkim z projektem zakazu przygotowywanym w Ministerstwie Zdrowia (UD213) i dopiero w razie jego niepowodzenia rozważałby własne instrumenty. „W tym momencie toczą się prace nad tą ustawą (…) dopiero gdyby ta ustawa nie weszła z jakichś względów w życie, moglibyśmy przystąpić do naszych prac” – mówił.
MKiŚ podkreślało jednocześnie, że jednorazowe e papierosy są kwalifikowane jako sprzęt elektryczny i elektroniczny w systemie ZSEE, w grupie małogabarytowej, a państwo operuje danymi zbiorczymi dla całej tej grupy. Jednocześnie padło wprost, że w obecnych rejestrach nie da się wyodrębnić danych dotyczących jednorazówek jako osobnej kategorii. „Ani z danych o kodach odpadów, ani z danych o wprowadzeniu nie mamy bardziej szczegółowych informacji dotyczących jednorazowych papierosów jako takich” – usłyszeli uczestnicy posiedzenia.
Resort przypomniał też o obowiązkach dystrybutorów, w tym odbiorze 1 do 1 oraz obowiązku nieodpłatnego przyjmowania małogabarytowego ZSEE przez duże sklepy i informowania konsumentów o prawie do zwrotu, wskazując przy tym, że nadzór jest rozdzielony pomiędzy Inspekcję Ochrony Środowiska i Inspekcję Handlową.
Głos organizacji i ekspertów: prawo jest na papierze, systemu nie ma, rynek obchodzi regulacje
W debacie wybrzmiała teza, że bez danych, osobnej kategorii, sprawozdawczości i egzekucji państwo pozostaje ślepe, a koszty i ryzyka przerzucane są na gminy i system komunalny.
Grzegorz Ziemniak, prezes Instytutu Zdrowia i Demokracji, po prezentacji przeszedł do krytyki logiki odkładania działań środowiskowych do czasu niepewnego zakazu. Ostrzegał, że przy wielowątkowej ścieżce UD213 zwłoka jest realnym scenariuszem, a brak działań oznacza zgodę na dalszy strumień odpadów. Zwracał też uwagę, że nadmiernie szczegółowe definicje przegrywają z rynkiem, który znajduje obejścia, także przez sprzedaż „na części”. „Inne ministerstwa i resorty patrzą ze spokojem, jak wszystkie elektrośmiecie i nie tylko lądują w koszach, na trawnikach, w rzekach, w glebie, wszędzie” – mówił. Dodawał: „Zbyt szczegółowo, jeśli chodzi o definicje produktowe, co jak wiemy jest gonieniem króliczka”. Wskazywał też mechanizm obchodzenia prawa: „Można przecież takie urządzenie rozłożyć na części i sprzedawać je w postaci części”.
Katarzyna Jagiełło, ekspertka Instytutu Zdrowia i Demokracji, oceniła, że resort środowiska zasłania bezczynność projektem UD213 oraz rozporządzeniem bateryjnym, które nie rozwiązuje problemu urządzeń już na rynku i może być omijane przez producentów. „To jest niestety kolejny trop, który powoduje, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie działa, chociaż powinno” – mówiła. Podkreślała, że brak osobnej kategorii oznacza brak wiedzy państwa o skali problemu: „Jak nie ma kategorii w odpadach, to nie ma i znaczy, że nie będą państwo niczego wiedzieć”. Opisała też własne sprawdzenie praktyki w punktach sprzedaży: „W żadnym sklepie nie znajdziecie państwo żadnej informacji o tym, że jakikolwiek odpad powinien być gdziekolwiek oddany”. Jej konkluzja była jednoznaczna: „Nasze regulacje i nasze podejście przegrywa z rynkiem”.
Marzena Wichniarz, Fundacja Rodzice dla Klimatu, mówiła o narastającym problemie, z którym rodzice i szkoły zostają sami. „To jest coraz częstsze, coraz bardziej dostrzegalne, ale niestety nie jest to rozwiązane systemowo” – wskazała. Zwracała uwagę na brak edukacji oraz na sygnały ze szkół o handlu e papierosami wśród dzieci. „Nie ma działań edukacyjnych, które mogłyby uświadomić rodziców, jak ogromna jest to skala i problem. Dzieci nie tylko palą papierosy, ale też nimi handlują. To jest porażające” – mówiła. Dodała, że zgłoszenia są bagatelizowane: „Próby zgłaszania takiego problemu na policję są bagatelizowane i uznawane za małą szkodliwość czynu”. Apelowała o działanie natychmiastowe: „Bardzo gorąco apeluję, żeby nie odkładać tego do szuflady legislacyjnej, bo to jest bomba z opóźnionym zapłonem”.
Joanna Kądziołka, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste, postawiła pytanie o realną sprawczość państwa: „Czy państwo ma realne narzędzia do tego, by chronić zdrowie publiczne i jednocześnie zatrzymać strumień toksycznych elektroodpadów? Otóż stanowczo stwierdzam, że nie”. Wskazywała, że koszty niedziałającego systemu są przerzucane na gminy i mieszkańców: „Płacą za to również osoby, które nigdy nie skorzystały z tego rodzaju wyrobu”. Podkreśliła, że potrzebne są dwa równoległe ruchy: szybka opłata środowiskowa jako rozwiązanie przejściowe i jak najszybszy pełny zakaz. „Potrzebujemy pierwszej szybkiej ścieżki, jeżeli chodzi o opłatę środowiskową od każdego urządzenia, z dochodem ściśle oznaczonym na sprzątanie, na zbiórkę, na demontaż, na edukację i egzekwowanie prawa” – mówiła. I dodała: „Nie możemy zapominać o tym, że potrzebujemy jak najszybciej pełnego zakazu jednorazowych papierosów”.
Sławomir Pacek, prezes Stowarzyszenia Polski Recykling, przedstawił diagnozę z perspektywy gospodarki odpadami: „Recykling papierosów w Polsce nie istnieje, nie działa. Nie mamy instalacji i nie mamy metody ich recyklingu”. Zwrócił uwagę, że brak osobnego kodu oznacza brak danych i raportów: „Nie mamy osobnego kodu, w związku z tym nie mamy danych ani raportów ich dotyczących”. Opisał, że w praktyce urządzenia trafiają do zmieszanych i do środowiska, a baterie stają się źródłem ryzyka pożarowego: „W 90% są nadal naładowane, co powoduje samozapłony i część tych pożarów, które widzimy na składowiskach”. Podkreślił też kwestię kosztów: „Na koniec za utylizację tych papierosów płacimy my wszyscy”. Wskazał skalę, przekładając ją na transport odpadu: „Minimum 500 tirów rocznie, a ta liczba może się zbliżać do 1000 tirów rocznie”.
„Apelujemy o wprowadzenie opłaty środowiskowej jako szybkiej ścieżki, czekając na rozwiązania systemowe, które zakażą całkowicie sprzedaży jednorazowych papierosów”.
Co MKiŚ powinno wyjaśnić po posiedzeniu
W dyskusji powracały trzy wątki, które decydują o tym, czy państwo przejdzie od ogólnych ram do realnego działania. Po pierwsze, czy i kiedy pojawi się opłata środowiskowa od każdego urządzenia, z jasnym przeznaczeniem środków na sprzątanie, zbiórkę, demontaż baterii, przetwarzanie, edukację i egzekucję. Po drugie, jak MKiŚ doprowadzi do realnego odbioru w punktach sprzedaży, z widoczną informacją dla konsumentów, pojemnikami, ewidencją oraz kontrolami i sankcjami. Po trzecie, czy resort wyodrębni jednorazowe e papierosy w sprawozdawczości tak, aby możliwe było mierzenie masy i liczby odpadów, kosztów oraz skuteczności zbiórki, zamiast operowania wyłącznie danymi zbiorczymi dla całej grupy małogabarytowego ZSEE.
Na zakończenie posiedzenia przewodnicząca zespołu Posłanka Małgorzata Niemczyk wskazała, że opłata środowiskowa powinna być wdrożona bez zwłoki. Podkreśliła, że podobny mechanizm zadziałał już po stronie Ministerstwa Finansów.
„Trzymam kciuki za Ministerstwo Klimatu, żeby poszło drogą Ministerstwa Finansów. Minister Finansów uznał, że opłata akcyzowa to skuteczne narzędzie ograniczenia dostępu do jednorazówek i proces wdrożenia był błyskawiczny. W Ministerstwie Klimatu i Środowiska także można zrobić szybką ścieżkę do wprowadzenia opłaty środowiskowej – na wzór opłaty jaką płacimy przy zakupie akumulatora.”