Państwo przespało swój czas. Przewlekłość i nieudolność procedowania prawa szkodzi zakazowi jednorazówek.
Polska potrzebuje zakazu importu i obrotu jednorazowymi e-papierosami i ich wariantami. Ale potrzebuje do tego ustawy, której nie da się obejść.
10 marca 2026 r. Rada Ministrów przyjęła projekt przewidujący zakaz sprzedaży jednorazowych e-papierosów oraz dodatkowe regulacje dotyczące innych wyrobów nikotynowych. Koalicji Polska Bez Jednorazowych E-papierosów od dłuższego czasu zabiegała o takie rozwiązanie i choć brzmi to jak ukoronowanie naszej pracy, to niestety jesteśmy dalecy od euforii. Projekt o numerze druku sejmowego 2362 w tym kształcie nie tylko nie rozwiązuje problemu jednorazowych e-papierosów, ale tworzy nowe. Pierwszy z brzegu przykład, to istotne luki formalne i logiczne, które dystrybutorzy tych wycelowanych w dzieci, niebezpiecznych dla zdrowia produktów szybko wykorzystają, zgodnie z zasadą „rząd działa wolno a biznes nie traci czasu i jest o krok przed rządem”.
Resort zdrowia miał możliwość rozwiązania problemu już rok temu. Nie oglądając się na brak inicjatywy z jego strony, Ministerstwo Finansów wprowadziło w 2025 roku 40 zł opłaty akcyzowej na każde urządzenie – jednocześnie zawężając definicję urządzeń w sposób, który pogłębił proceder wprowadzania na rynek pseudo-wielorazówek.
Podwyżka ceny sprawiła, że jednorazówki stały się mniej atrakcyjne, ale rynek natychmiast znalazł obejścia – zostały zastąpione przez rozwiązania techniczne omijające opłatę, tzw. „transformersy”.
Przyjęty przez rząd projekt w obecnym kształcie nie rozwiązuje tego problemu – przeciwnie, utrwala model obchodzenia przepisów i rozwój rynku obejść regulacyjnych. Rząd przesłał do parlamentu projekt zakazu sprzedaży jednorazówek, który ma niewielkie szanse na skuteczne uchwalenie i wprowadzenie realnych zabezpieczeń chroniących dzieci i młodych dorosłych.
Trudno nie zadać pytania: o co chodzi Ministerstwu Zdrowia?
Największe ryzyko dotyczy utrwalenia problemu uzależnień przez urządzenia pozornie wielorazowe, tzw. „transformersy”. To produkty formalnie przedstawiane jako wielorazowe, ale w praktyce działające jak jednorazówki. Niewielka “innowacja” w urządzeniu (np. otwór do ponownego napełniania czy wymienny pojemnik z płynem) powoduje, że sprzedaż jest możliwa i atrakcyjna, bo nie podlega opodatkowaniu akcyzą. Dlaczego?
Problem nie wynika z braku regulacji jako takich, ale z ich niedopasowania do realiów rynku. Przemysł bardzo szybko reaguje na zmiany – gdy jednorazówki tracą atrakcyjność cenową, pojawiają się ich funkcjonalne odpowiedniki, które omijają część obciążeń, w tym opłatę 40 zł. Dzięki zapleczu prawnemu, lobbingowemu i marketingowemu nowe rozwiązania są wprowadzane przez dystrybutorów natychmiast, zanim państwo zdąży zareagować. Dlatego kluczowe jest nie tylko egzekwowanie istniejących przepisów, ale przede wszystkim tworzenie regulacji, które obejmują rzeczywiste funkcjonowanie produktów na rynku, a nie tylko ich formalne definicje, a przede wszystkim definicji realnie uwzględniającej wszelkie warianty tych produktów.
Obecny projekt nie daje niestety wystarczających narzędzi, by skutecznie ograniczyć dostęp dzieci, młodzieży i młodych dorosłych do produktów nikotynowych. Nie wzmacnia realnie egzekwowania zakazu sprzedaży nieletnim, nie rozwiązuje problemu sprzedaży internetowej i nie tworzy systemu kontroli, który działałby szybko i odstraszająco.
Tymczasem skala zjawiska jest ogromna – e-papierosy są dziś najczęściej pierwszym kontaktem z nikotyną, a dostępność tych produktów dla niepełnoletnich pozostaje faktem, a nie wyjątkiem.
Co więcej, projekt ustawy w proponowanym kształcie nie ma szansy odpowiedzieć na bieżące zagrożenia rynkowe. Nie dysponujemy dziś danymi z oficjalnych kanałów sprzedaży, a media donoszą o dynamicznym rozwoju czarnego rynku, szczególnie wśród młodych użytkowników. Konieczne jest skierowanie zasobów i służb tam, gdzie problem już istnieje – do skutecznego egzekwowania prawa, kontroli sprzedaży i ograniczania nielegalnego obrotu, tak aby wprowadzane regulacje nie pozostawały martwym prawem na papierze.
Równie poważnym, a od początku podnoszonym przez Koalicję zagrożeniem, pozostaje kwestia odpadów po jednorazowych e-papierosach. Ten problem nie tylko nie znika – on niebezpiecznie narasta przy braku działań Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Mamy do czynienia z rosnącą liczbą zużytych urządzeń zawierających baterie litowe i substancje niebezpieczne, które trafiają poza jakimkolwiek systemem kontroli na składowiska odpadów i do środowiska. Państwo w tym obszarze de facto się poddało.
Harmonogram prac nad projektem budzi poważne wątpliwości co do jego realnej skuteczności. Jeszcze w lipcu 2024 r. sam autor projektu wskazywał, że przygotowanie regulacji może potrwać ponad dwa lata. W praktyce oznacza to, że w obecnym trybie państwo nie nadąża za dynamicznymi zmianami rynku.
Projekt nie uwzględnia także w wystarczającym stopniu różnic między kategoriami produktów, w szczególności między jednorazowymi e-papierosami a ich funkcjonalnymi odpowiednikami, co może prowadzić do obchodzenia przepisów i ograniczonej skuteczności regulacji.
Dlatego należy jasno wskazać: w obecnym kształcie projekt obarczony jest poważnymi wadami, które uniemożliwiają osiągnięcie jego celu. Kontynuowanie prac nad regulacją w tej formie oznacza utrwalenie nieskutecznych rozwiązań, dalszy brak realnej ochrony zdrowia publicznego oraz ryzyko utrwalenia zjawiska wprowadzania kolejnego pokolenia młodych osób w uzależnienie od nikotyny.
Potrzebujemy rozwiązania prostego, klarownego i prawnie bezpiecznego – osobnej ustawy, która wprost zakazuje wprowadzania do obrotu jednorazowych e-papierosów oraz ich funkcjonalnych odpowiedników, niezależnie od przyjętej konstrukcji technicznej. Regulacji odpornej na obchodzenie przepisów i osadzonej w realiach rynkowych, która skutecznie zakończy grę w kotka i myszkę między państwem a producentami, i która powinna być wzorowana na podejściu zastosowanym w walce z dopalaczami, gdzie kluczowe było objęcie regulacją całej kategorii produktów, a nie tylko ich pojedynczych wariantów. Nowa ustawa powinna wykorzystywać doświadczenia innych państw, w tym popełnione błędy, tak aby od początku tworzyć regulację skuteczną w praktyce, a nie tylko w założeniach.
Jednocześnie, do czasu wprowadzenia pełnego, skutecznego zakazu, konieczne jest pilne wdrożenie rozwiązań odpowiadających na najważniejsze luki obecnego systemu. Tego projektu nie da się naprawić – konieczne jest równoległe ograniczenie realnych szkód tu i teraz. W tym celu niezbędne jest wprowadzenie następujących rozwiązań:
● wyższe kary za sprzedaż nieletnim – obecne sankcje nie mają charakteru odstraszającego i nie zmieniają realnych praktyk rynkowych
● lepszy monitoring sprzedaży – dziś państwo nie dysponuje narzędziami pozwalającymi na bieżącą ocenę skali zjawiska i skuteczności regulacji
● przyspieszenie procedur nadzoru nad wprowadzanymi produktami – system musi nadążać za dynamicznymi zmianami rynku, podobnie jak miało to miejsce w przypadku regulacji dotyczących dopalaczy
● wydzielenie osobnej kategorii odpadowej dla e-papierosów – obecny system nie obejmuje specyfiki tych produktów i nie zapewnia kontroli nad ich utylizacją
● wprowadzenie opłaty środowiskowej w okresie przejściowym – pozwoli to ograniczyć skalę problemu odpadów oraz wyrównać warunki konkurencji
Bez wprowadzenia powyższych rozwiązań państwo nie będzie w stanie skutecznie ograniczyć skali problemu w okresie przejściowym.
Bez nowej, precyzyjnej ustawy dotyczącej jednorazowych e-papierosów i ich funkcjonalnych odpowiedników zamiast rozwiązania problemu państwo będzie jedynie reagować na jego kolejne odsłony, a kolejne setki tysięcy dzieci będą się uzależniać od vapowania.